Home / POWIAT / Czteroosobowa rodzina z Gorzysławia ocalała cudem z płomieni. Teraz potrzebuje pomocnych dłoni w obudowie domu

Czteroosobowa rodzina z Gorzysławia ocalała cudem z płomieni. Teraz potrzebuje pomocnych dłoni w obudowie domu

 – Pali się, musicie uciekać – krzyk obudził Mariolę Gołębiowską chwilę przed świtem. Uciekali przed płomieniami wyrwani ze snu, każdy w tym, co miał na sobie. Żywioł strawił całe poddasze domu, reszta została zalana. Jak ocenia inspektor budowlany dom nie nadaje się do remontu. Trzeba będzie wyburzyć i zacząć od nowa. Rusza pospolite ruszenie, w które włączają się sąsiedzi z wioski, przyjaciele, rodzina. Zaczynamy od zera – mówią państwo Gołębiowscy.

Ten czwartek będą pamiętać do końca życia. Chwilę przed piątą nad ranem obudził ich przeraźliwy krzyk pracownika, który pomaga rodzinie w gospodarstwie. Gdy wszedł na  podwórko, języki ognia trawiły już fragment poddasza. – Wybiegliśmy prosto z łóżek, mąż jeszcze próbował wejść na poddasze, ale ogień szalał już na połowie powierzchni. Zadzwoniłam po straż, gdy zjawili się na miejscu, cała góra stała w ogniu. Nie mieliśmy szans, by cokolwiek ratować. Przed oczami przesuwały się obrazy, niczym, kadry z filmu –  tłum strażaków uwijających się na podwórku, słup ognia zamykający w sobie górę domu, mija kolejny dzień od pożaru a my mamy wrażenie, że to jakiś sen, z którego się obudzimy – mówi pani Mariola, oprowadzając nas po obejściu, w centrum którego stoi zrujnowany dom.

W kilka godzin po ugaszeniu pogorzeliska, na miejscu pracowała policja i inspektor budowlany, który orzekł, że budynek jest w bardzo złym stanie. Mury pamiętają jeszcze niemieckich budowniczych. – Tato mojego męża wprowadził się tu z rodzicami w 45 – tym roku, po tym jak Banderowcy zniszczyli jego wioskę. Miał wówczas 9 lat. Tu się wychował, założył rodzinę, na świat przyszły dzieci. Tu wychował się również mój małżonek. Dom jest stary, nie stoi na fundamencie, woda podczas gaszenia zalała cały parter, sufity patrzeć jak spadną, popękały ściany, wszystko na parterze jest zniszczone. Nie ma szans na remontowanie, musimy budować od nowa. Zaczynamy od zera – mówi pani Mariola. W domu prócz męża, mieszka jeszcze Ola, przed którą za niespełna miesiąc egzaminy maturalne. Starszy syn studiuje.

Jak mówią całe życie starali się nie być dla nikogo ciężarem i radzić sobie w trudnych sytuacjach. Ta jedna przerasta ich możliwości. Teraz jesteśmy zmuszeni prosić o pomoc, mamy wsparcie rodziny i przyjaciół, otrzymaliśmy pomoc doraźną z gminy, są pierwsze deklaracje o wsparciu pieniężnym. Każdy grosz w tej sytuacji ma niezwykłą wartość. Bez pomocy ludzi będzie nam trudno, choć musimy się  tym zmierzyć – dodaje rodzina. Dom i gospodarstwo były ubezpieczone. Jakie pieniądze uda się odzyskać z polisy i czy w ogóle tego nie wiadomo.

Osoby dobrej woli, które chciałby wspomóc pogorzelców w odbudowie domu mogą przekazywać datki na konto zbiórki https://zrzutka.pl/32zxf6

Sprawdź także

Piknik Rodzinny w Trzebiatowie za nami. Zobacz zdjęcia

Na Stadionie Miejskim w Trzebiatowie odbył się V Piknik Rodzinny – Bądź zdrowy i trzymaj …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Ta strona wykorzystuje cookies, aby zaoferować najlepsze doświadczenia w Internecie. Poprzez kontynuowanie używania naszej strony internetowej, zgadzają się Państwo na korzystanie z plików cookie.