poniedziałek, 16 Wrzesień 2019
Home / POWIAT / Magda walczy o każdy krok. Nadrabia miesiące spędzone w śpiączce.

Magda walczy o każdy krok. Nadrabia miesiące spędzone w śpiączce.

Spała przez dziewięćdziesiąt dni. Jej wybudzanie trwało wiele miesięcy, bo człowiek po śpiączce nie wstaje jak po drzemce. Cudem ocalała z ciężkiego wypadku, który przeżyły razem z córką Natalką. Magda Lichatańska walczy o każdy centymetr, chwytając się podarowanego życia zachłannie, uczy się na nowo chodzić, mówić, pamiętać. Przed nią długa rehabilitacja, która nie jest możliwa bez wsparcia ludzi o wielkich sercach.

To cud: wstała z wózka

Niecały rok temu odwiedzaliśmy Magdę w szpitalu rehabilitacyjnym w Białogardzie, gdzie trafiła w dwa miesiące po przebudzeniu. Spała przez dziewięćdziesiąt dni. Początkowo lekarze nie dawali wielkich nadziei, gdy transportem lotniczym dotarła do szpitala w Szczecinie jej stan był krytyczny. Później trafiła na wiele tygodni do ośrodka w Toruniu prowadzonego przez Fundację „Światło”. Choć była w śpiączce, reagowała na dźwięk i słowa, poruszała powiekami. Szansa na wybudzenie stawała się realna. Na to, aby mama spojrzała przytomnie na świat czekała 10 – letnia Natalka, która z poważnego wypadku, do którego doszło w lipcu 2017 wyszła bez szwanku. Nieduży krwiak zagoił się ciągu kilkunastu dni. Trochę dłużej odrastały włosy i gasły wspomnienia tamtego, feralnego wakacyjnego dnia, kiedy jadąc na zakupy do Trzebiatowa, wpadły na leżący na jezdni potężny konar.

W październiku 2017 w rodzinie Lichtańskich zapanowała euforia. Przebudzenie. Magiczne słowo odmieniano przez wszystkie przypadki. – Lekarze wyjaśnili, że wybudzanie chorego ze śpiączki to żmudny wielomiesięczny proces. To nie jest tak, że ktoś otwiera oczy i wraca do świata – mówi pani Grażyna, mama Magdy. Dziewczyna na nowo uczyła się mówić, reagować, jeść, rozpoznawać bliskich. Mózg podsuwał obrazy sprzed lat. Trudniej było zapamiętać, gdzie jest, jaki jest dzień i co wydarzyło się kilka godzin wcześniej. Do dziś, mimo, że od wypadku mija ponad 1,5 roku Magda ma kłopoty z przypomnieniem sobie zdarzeń z niedalekiej przeszłości. – Jaką jadłaś wczoraj zupę? Pamiętasz coś z pobytu w szpitalu w Białogardzie? – pyta matka. – Wiem, że bardzo mnie bolało jak musiałam ćwiczyć i że chciałam już wracać do domu – mówi Magda, która zaczyna przypominać tę dawną dziewczynę sprzed wypadku. Pełne życia, iskrzące oczy, uśmiech, który nie schodzi z buzi. Czasem tylko zastąpi go grymas bólu, gdy wstaje z wózka i ćwiczy chodzenie o kulach. Krok za krokiem mierzy się z oporem mięśni.

Dom moja oaza

Magda jest w rodzinnym domu od kwietnia ubiegłego roku. – Przyjechała na Wielkanoc, akurat udało nam się urządzić dla niej pokój i łazienkę na parterze, bo nie dałaby rady wchodzić na piętro – mówi pani Grażyna. Remont i przystosowanie pomieszczeń do potrzeb chorej były możliwe dzięki środkom z PFRON oraz pieniądzom ze zbiórki dla Magdy. Dzięki wsparciu ogromnej rzeszy ludzi dobrej woli dziewczyna miała szansę na intensywną rehabilitację. – Ćwiczę codziennie, choć rehabilitant przyjeżdża do mnie trzy razy w tygodniu. Jest zadowolony z postępów, robi zdjęcia, gdy staję na kule. Potrafię już sama przejść kilka metrów, pójdę o balkoniku do toalety, staram się jak mogę – mówi dziewczyna. Trenuje głowę, stawia pasjanse, układa puzzle, próbuje czytać i przypominać sobie różne drobiazgi. – Ręka jest już w niezłej formie, ale palce są wciąż zaciśnięte, niewiele może jeszcze zrobić, choć ostatnio na święta spróbowała skleić parę pierogów. Potrzeby są jednak nadal bardzo duże. Magda musi przyjmować zastrzyki z botuliny, która ułatwia rehabilitację. Dzięki nim ścięgna w nodze nie są tak mocno przykurczone, ona nie czuje bólu i łatwiej jej ćwiczyć. Niestety NZF nie refunduje takich zastrzyków, a jedno podanie to koszt 1500 złotych. Jeśli chodzi o rehabilitację to choremu należą się w roku zaledwie 3 tygodnie bezpłatnej opieki. Resztę pokrywamy z środków zebranych podczas zbiórek oraz z 1%. Bez wsparcia darczyńców Magda nie będzie miała szans na pełne wyzdrowienie, dlatego nadal apelujemy o pomoc, dziękując jednocześnie z całego serca z każdy grosz – mówi rodzina.

Pomóżmy Madzi, która po ciężki wypadku od roku walczy o powrót do sprawności. Jeśli ktoś z naszych Czytelników chciałby pomóc, może przekazać 1% podatku na rzecz Fundacji Światło KRS 0000183283 lub też wpłacić datek na konto: Fundacja Światło 34 1240 4009 1111 0000 4490 9943 Koniecznie z dopiskiem – Magda Lichtańska.

Magda walczy o każdy krok

ŻUKOWO. Spała przez dziewięćdziesiąt dni. Jej wybudzanie trwało wiele miesięcy, bo człowiek po śpiączce nie wstaje jak po drzemce. Cudem ocalała z ciężkiego wypadku, który przeżyły razem z córką Natalką. Magda Lichatańska walczy o każdy centymetr, chwytając się podarowanego życia zachłannie, uczy się na nowo chodzić, mówić, pamiętać. Przed nią długa rehabilitacja, która nie jest możliwa bez wsparcia ludzi o wielkich sercach.

To cud: wstała z wózka

Niecały rok temu odwiedzaliśmy Magdę w szpitalu rehabilitacyjnym w Białogardzie, gdzie trafiła w dwa miesiące po przebudzeniu. Spała przez dziewięćdziesiąt dni. Początkowo lekarze nie dawali wielkich nadziei, gdy transportem lotniczym dotarła do szpitala w Szczecinie jej stan był krytyczny. Później trafiła na wiele tygodni do ośrodka w Toruniu prowadzonego przez Fundację „Światło”. Choć była w śpiączce, reagowała na dźwięk i słowa, poruszała powiekami. Szansa na wybudzenie stawała się realna. Na to, aby mama spojrzała przytomnie na świat czekała 10 – letnia Natalka, która z poważnego wypadku, do którego doszło w lipcu 2017 wyszła bez szwanku. Nieduży krwiak zagoił się ciągu kilkunastu dni. Trochę dłużej odrastały włosy i gasły wspomnienia tamtego, feralnego wakacyjnego dnia, kiedy jadąc na zakupy do Trzebiatowa, wpadły na leżący na jezdni potężny konar.

W październiku 2017 w rodzinie Lichtańskich zapanowała euforia. Przebudzenie. Magiczne słowo odmieniano przez wszystkie przypadki. – Lekarze wyjaśnili, że wybudzanie chorego ze śpiączki to żmudny wielomiesięczny proces. To nie jest tak, że ktoś otwiera oczy i wraca do świata – mówi pani Grażyna, mama Magdy. Dziewczyna na nowo uczyła się mówić, reagować, jeść, rozpoznawać bliskich. Mózg podsuwał obrazy sprzed lat. Trudniej było zapamiętać, gdzie jest, jaki jest dzień i co wydarzyło się kilka godzin wcześniej. Do dziś, mimo, że od wypadku mija ponad 1,5 roku Magda ma kłopoty z przypomnieniem sobie zdarzeń z niedalekiej przeszłości. – Jaką jadłaś wczoraj zupę? Pamiętasz coś z pobytu w szpitalu w Białogardzie? – pyta matka. – Wiem, że bardzo mnie bolało jak musiałam ćwiczyć i że chciałam już wracać do domu – mówi Magda, która zaczyna przypominać tę dawną dziewczynę sprzed wypadku. Pełne życia, iskrzące oczy, uśmiech, który nie schodzi z buzi. Czasem tylko zastąpi go grymas bólu, gdy wstaje z wózka i ćwiczy chodzenie o kulach. Krok za krokiem mierzy się z oporem mięśni.

Dom moja oaza

Magda jest w rodzinnym domu od kwietnia ubiegłego roku. – Przyjechała na Wielkanoc, akurat udało nam się urządzić dla niej pokój i łazienkę na parterze, bo nie dałaby rady wchodzić na piętro – mówi pani Grażyna. Remont i przystosowanie pomieszczeń do potrzeb chorej były możliwe dzięki środkom z PFRON oraz pieniądzom ze zbiórki dla Magdy. Dzięki wsparciu ogromnej rzeszy ludzi dobrej woli dziewczyna miała szansę na intensywną rehabilitację. – Ćwiczę codziennie, choć rehabilitant przyjeżdża do mnie trzy razy w tygodniu. Jest zadowolony z postępów, robi zdjęcia, gdy staję na kule. Potrafię już sama przejść kilka metrów, pójdę o balkoniku do toalety, staram się jak mogę – mówi dziewczyna. Trenuje głowę, stawia pasjanse, układa puzzle, próbuje czytać i przypominać sobie różne drobiazgi. – Ręka jest już w niezłej formie, ale palce są wciąż zaciśnięte, niewiele może jeszcze zrobić, choć ostatnio na święta spróbowała skleić parę pierogów. Potrzeby są jednak nadal bardzo duże. Magda musi przyjmować zastrzyki z botuliny, która ułatwia rehabilitację. Dzięki nim ścięgna w nodze nie są tak mocno przykurczone, ona nie czuje bólu i łatwiej jej ćwiczyć. Niestety NZF nie refunduje takich zastrzyków, a jedno podanie to koszt 1500 złotych. Jeśli chodzi o rehabilitację to choremu należą się w roku zaledwie 3 tygodnie bezpłatnej opieki. Resztę pokrywamy z środków zebranych podczas zbiórek oraz z 1%. Bez wsparcia darczyńców Magda nie będzie miała szans na pełne wyzdrowienie, dlatego nadal apelujemy o pomoc, dziękując jednocześnie z całego serca z każdy grosz – mówi rodzina.

Pomóżmy Madzi, która po ciężki wypadku od roku walczy o powrót do sprawności. Jeśli ktoś z naszych Czytelników chciałby pomóc, może przekazać 1% podatku na rzecz Fundacji Światło KRS 0000183283 lub też wpłacić datek na konto: Fundacja Światło 34 1240 4009 1111 0000 4490 9943 Koniecznie z dopiskiem – Magda Lichtańska.

Sprawdź także

Dożynki wojewódzkie w Trzebiatowie. Prezentujemy program

14 września w Trzebiatowie odbędą się Dożynki Wojewódzkie. W tym dniu za udane zbiory dziękować …

Ta strona wykorzystuje cookies, aby zaoferować najlepsze doświadczenia w Internecie. Poprzez kontynuowanie używania naszej strony internetowej, zgadzają się Państwo na korzystanie z plików cookie.