poniedziałek, 19 Listopad 2018
Home / GRYFICE / – Nie jestem bohaterką! Możecie stanąć obok mnie, wspólnie nasz głos będzie słyszany! – Beata Katkowska zabiega o mandat

– Nie jestem bohaterką! Możecie stanąć obok mnie, wspólnie nasz głos będzie słyszany! – Beata Katkowska zabiega o mandat

Wcześniej nie interesowała się polityką. Owszem chodziła na wybory, ale nigdy nie angażowała się w żadne akcje. Cała Polska usłyszała o Beacie Katkowskiej, gdy niczym „samotny, biały żagiel” stanęła na gryfickim placu Zwycięstwa w dniu „Czarnego Protestu”. Dziś po wielu miesiącach aktywności obywatelskiej, Beata postanowiła spróbować swoich sił w samorządzie i zdobyć mandat radnej gminy Gryfice.

„Kłaniam się Pani do stóp”

Piątek. 23 marca 2018 roku. Godzina 16.00. W całej Polsce ruszają Czarne Protesty. Najbardziej spektakularny w Warszawie, w którym wzięło udział 50 tysięcy ludzi. W Gryficach protestuje jedna kobieta. Czarno-białe zdjęcie Beaty Katkowskiej stojącej na Placu Zwycięstwa z transparentami „Wspieram Strajk Kobiet” i  „Czarny Piątek” obiegło cały kraj.

„Kłaniam się Pani do stóp” – tak napisała na swoim twitterze Joanny Scheuring – Wielgus posłanka Nowoczesnej, gdy „Spójrzcie na tę bohaterkę. My w tłumie, ona sama. Beata Katkowska z Gryfic”. Barbara Nowacka, polityk i działaczka, członkini Zjednoczonej Lewicy dopisała „dla mnie to największa bohaterka wczorajszego protestu. (…) Sprawmy, by nie stała nigdy już sama”. Słowa wsparcia i uznania posypały się z całej Polski. Od działaczy, społeczników, aktorów, dziennikarzy. W ciągu 48 godzin nazwisko Beaty i czarno-biały kadr z Gryfic obiegło wszystkie serwisy i media społecznościowe. A ona skromna, sprzedawczyni z niedużego sklepiku z Gryfic wszędzie podkreślała, że nie jest  bohaterką.

W pamiętny piątek wróciła do domu przed 16.00. – Wiedziałam już, że nie zdążę do Szczecina. Zadzwoniłam wcześniej do córki „w domu jest czarny brystol, kup farbę i zrób mi plakaty”. Zdecydowałam, że stanę. Znajomym na FB napisałam, że idę. Każdy mógł dołączyć – wspomina pochmurne popołudnie, gdy Warszawa i kilka miast w Polsce zapełniało się protestującymi. Początkowo stała samotnie. Potem dołączyła córka z wnukiem i mąż. Przyszedł tylko popatrzeć, ale ostatecznie został.

Niewiele ludzi mijało ją tego dnia. Przemykali z pracy do domu, początek weekendu, każdy planował najbliższe godziny. Tymczasem Beata zasiedliła jedną z ławek, ustawiając dwa czarne transparenty. To jej kolejny protest. Zimą stała z zaklejonymi ustami z hasłem „Sprawiedliwość dla sądów”, przez tydzień w styczniu jeździła na protesty do Szczecina. Czasem spała u znajomych, w dzień towarzyszyła jej córka i wnuk. Na jednej z manifestacji ktoś pociągnął Beatę na scenę, żeby coś powiedziała do ludzi. Ale jak to? Ona, skromna, nieznana, sklepowa z Gryfic. – Gdy prowadzący powiedział skąd jestem, i co robię rozległy się owacje. Była sparaliżowana, ale też zbudowana, że ktoś zauważył to, co robię i ile serca w to idzie – wspomina Beata, którą doceniono na Kongresie Kobiet w Łodzi, gdzie miała swoje krótkie wystąpienia. O Beacie napisał ostatni również opiniotwórczy portal OKO.press.

Nie interesowała się polityką

Pracowała w jednym z gryfickich sklepów. Na nocnej zmianie ruch był niewielki, zwłaszcza poza weekendami. – Zaczęłam przeglądać Internet, portale, czytać i zastanawiać się, dlaczego ci wszyscy ludzie tak narzekają na PIS. Im bardziej się zagłębiałam, tym docierało do mnie, że dzieje się coś bardzo złego, że ktoś chce decydować i myśleć za mnie. Wreszcie odważyłam się i w jednym z postów napisałam na jakimś forum „tylko siedzicie przed tymi komputerami, zróbcie coś konkretnego. Jestem gotowa iść pieszo do Warszawy, by protestować – wspomina przełomowy moment Beata Katkowska.

Chcesz? Stań obok mnie

Odkąd działa w KOD kilkakrotnie składała wnioski w sprawie akcji w Gryficach. – I co składałam zawiadomienia, a potem stałam sama. Był taki moment, że chciałam machnąć ręką. Dać spokój, skoro nie mam wsparcia ani odzewu, to będę jeździć do Szczecina. Ale po powrocie z tamtych wieców, nabierała nowych sił, wracała wiara, że warto. Bez względu na to, czy jest się samemu czy w grupie – mówi Beata, którą wspiera rodzina. – Córka rozumie i popiera, choć czasem żartuje, że teraz to ja już nie mam na nic czasu. Nigdy bym nie pomyślała, że będę się tak angażować. Zawsze chodziłam głosować, ale nie miałam żadnej wiedzy w sprawach polityki i społecznych. Tym razem postanowiłam przekuć moją energię i zaangażowanie na służbę dla ludzi. Postanowiłam, że będę walczyć o mandat z Komitetu „Plan dla Gryfic”. Mam numer drugi! Mam nadzieję, że obdarzycie mnie Państwo zaufaniem! – przekonuje Beata.

 

Sprawdź także

Historia Maćka, który omal nie stracił życia uwięziony w płonącym stogu słomy – w najnowszym Pulsie Miasta

Mamo ty nie wiesz jak to boli, nie chcesz wiedzieć. Ja już chyba nie żyję …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Ta strona wykorzystuje cookies, aby zaoferować najlepsze doświadczenia w Internecie. Poprzez kontynuowanie używania naszej strony internetowej, zgadzają się Państwo na korzystanie z plików cookie.