piątek, 19 Lipiec 2019
Home / BROJCE / Wielkanocne szaleństwo wędzenia. Jeść czy nie jeść? Oto jest pytanie!

Wielkanocne szaleństwo wędzenia. Jeść czy nie jeść? Oto jest pytanie!

Trudno wyobrazić nam sobie świąteczny stół bez rumianych szynek, kiełbasy, wędzonego boczku czy innych przysmaków, które coraz częściej przygotowujemy w przydomowych wędzarniach. Od kilku lat trwa dyskusja czy spożywanie wędzonek, także tych „spod własnej ręki” jest zdrowe. Główny wróg jedzących w taki sposób konserwowane mięso to benzopiren.

Tradycja od której trudno uciec

Znana od pokoleń, najskuteczniejsza metoda konserwacji mięs. Kilka lat temu wróciła do łask. Dziś już nie tylko w dobrym tonie mieć w ogrodzenie grilla. Ambitniejsi mają własną wędzarnię, w której latem przygotowują na „szybko” ryby i drób do kolacji. Przed świętami zaś wypełniają drewniane lub stalowe szafy zwojami własnoręcznie zrobionej kiełbasy, szynki i boczku zgrabnie spiętych w siatki, wreszcie słoniny, która później świetnie będzie smakować w bigosie. W wielu domach umiejętność wędzenia przekazywano z ojca na syna. W miastach tradycję samodzielnego przygotowywania wędzonek wyparły sklepowe wędliny i brak warunków do wędzenia.

Kiedy jednak zaczęliśmy wracać na własne posesje i działki, wędzenie wróciło „na salony”. Trudno dziś wyobrazić sobie święta, zwłaszcza te wielkanocne bez stołu uginającego się od złotych szynek i kiełbas. Każdy kto złapał „bakcyla” ma swój sprawdzony sposób, rodzaj drewna, którego używa a także tajniki, które sprawiają, że mięso jest wyjątkowe. – Człowiek puchnie z dumy, gdy goście jedzą i chwalą – mówią Joanna Tałanda, która wspólnie z mężem od kilku lat przygotowuje swoje wędliny. – Nie robimy tylko kiełbasy, za to szynkę, polędwice i boczek. Teraz wędzenie zaczynamy wcześniej, tak by wysłać dzieciom do Londynu paczkę na święta z polskimi smakołykami – dodaje. Szynki na tegoroczną Wielkanoc już są gotowe. Wędziły się w ostatni weekend na działce.

Podobnie u Tomasza Kaszleja, radnego z Gryfic. Wędzonki na święta są już gotowe. – Wędzę dla siebie i znajomych. Sprawia mi to mnóstwo frajdy. Kupiłem elektryczną wędzarnię z pomiarem temperatury, zamiast ognia są grzałki, na zewnątrz jest specjalny podajnik z trocinami, które pod wpływem wysokiej temperatury uwalniają wyjątkowy aromat – tłumaczy w rozmowie z Pulsem Miasta. Przygodę z wędzeniem zaczynał wspólnie z teściem. Dziś wędzi sam i nie wyobraża sobie świąt bez tradycyjnych, polskich specjałów, które pokochali jego przyjaciele.

Zdrowo czy nie?

Tak jak przed laty grillowaliśmy na potęgę, tak dziś wędzenie staje się coraz popularniejsze. Portale społecznościowe zalane są zdjęciami, na których prezentujemy światu naszą pracę. – Wędziliśmy z  mężem w ostatni weekend. Była piękna pogoda, wszystko do świąt już gotowe. Takie swojskie wędliny są o niebo lepsze od tych kupnych – mówi Sylwia Nowacka z Trzebiatowe.

To, że przyrządzona własnoręcznie wędlina pozostanie dłużej świeża i walorami smakowymi przewyższa tę sklepową – to oczywiste. Ale czy swojskie równa się zdrowe? Co sprawia, że złociste, pachnące obłędnie szyneczki mogą stać się największym wrogiem naszego organizmu? Okryty złą sławą benzopiren – związek chemiczny z grupy wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA, które odkładają się na produktach wędzonych podczas spalania drewna. WWA znajdują się na liście Międzynarodowej Organizacji Zapobiegania Rakowi w grupie związków chemicznych powodujących największe zagrożenie nowotworami.

Prócz benzopirenu, naszym wrogiem jest sposób przyrządzania mięsa, które przez długie dni moczy się w mocno solonej zalewie, do której bardzo często dorzucamy tzw. peklosoli czyli saletry. Dzięki niej uzyskujemy różowy i apetyczny wygląd wyrobów. Niestety peklosól ma działanie rakotwórcze. Główny jej składnik – azotan jest przetwarzany pod wpływem soku żołądkowego lub trzustkowego przez bakterie w azotyny. Te mogą łączyć się z białkami znajdującymi się w pokarmach lub w organizmie, tworząc rakotwórcze nitrozoaminy. Wędzić zatem czy nie wędzić? Jeśli już nie możecie obyć się bez wędlin na świątecznych stołach warto po pierwsze ograniczyć ilość ich spożycia, Nie wędzić wędlin na tzw. „czarny kolor”, tylko złoty, a później je koniecznie parzyć. Używać dobrego drewna, wystrzegać się iglastego. Jeśli ma być zdrowo, wędliny powinny pojawiać się w naszym menu faktycznie od święta, nie na co dzień.

Puls Miasta/Gryfickie.info

Sprawdź także

Paprykarzowa uczta w Rewalu

Paprykarzowa Uczta, Roberta Bochenko cieszyła się ogromnym powodzeniem. Setki gości wielokrotnie ustawiało się w kolejce …

Ta strona wykorzystuje cookies, aby zaoferować najlepsze doświadczenia w Internecie. Poprzez kontynuowanie używania naszej strony internetowej, zgadzają się Państwo na korzystanie z plików cookie.