czwartek, 20 Czerwiec 2019
Home / GRYFICE / Możesz protestować jak chcesz. Ważne – zrób cokolwiek! Kim jest Beata Katkowska samotnie protestująca z Gryfic?

Możesz protestować jak chcesz. Ważne – zrób cokolwiek! Kim jest Beata Katkowska samotnie protestująca z Gryfic?

Wcześniej nie interesowała się polityką. Owszem chodziła na wybory, ale nigdy nie angażowała się w żadne akcje. Kim jest Beata Katkowska, która w piątkowe popołudnie 23 marca stanęła samotnie na placu Zwycięstwa, by wspierać ogólnopolski strajk?

„Kłaniam się Pani do stóp”

Piątek. 23 marca. Godzina 16.00. W całej Polsce ruszają Czarne Protesty. Najbardziej spektakularny w Warszawie, w którym wzięło udział 50 tysięcy ludzi. W Gryficach protestuje jedna kobieta. Czarno-białe zdjęcie Beaty Katkowskiej stojącej na Placu Zwycięstwa z transparentami „Wspieram Strajk Kobiet” i  „Czarny Piątek” obiegło cały kraj.

„Kłaniam się Pani do stóp” – tak napisała na swoim twitterze Joanny Scheuring – Wielgus posłanka Nowoczesnej. „Spójrzcie na tę bohaterkę. My w tłumie, ona sama. Beata Katkowska z Gryfic”. Barbara Nowacka, polityk i działaczka, członkini Zjednoczonej Lewicy dopisała „dla mnie to największa bohaterka wczorajszego protestu. (…) Sprawmy, by nie stała nigdy już sama”. Słowa wsparcia i uznania posypały się z całej Polski. Od działaczy, społeczników, aktorów, dziennikarzy. W ciągu 48 godzin nazwisko Beaty i czarno-biały kadr z Gryfic obiegło wszystkie serwisy i media społecznościowe. A ona skromna, sprzedawczyni z niedużego sklepiku z Gryfic nie czuje się bohaterką.

W pamiętny piątek wróciła do domu przed 16.00. – Wiedziałam już, że nie zdążę do Szczecina. Zadzwoniłam wcześniej do córki „w domu jest czarny brystol, kup farbę i zrób mi plakaty”. Zdecydowałam, że stanę. Znajomym na FB napisałam, że idę. Każdy mógł dołączyć – wspomina pochmurne popołudnie, gdy Warszawa i kilka miast w Polsce zapełniało się protestującymi. Początkowo stała samotnie. Potem dołączyła córka z wnukiem i mąż. Przyszedł tylko popatrzeć, ale ostatecznie został.

Niewiele ludzi mijało ją tego dnia. Przemykali z pracy do domu, początek weekendu, każdy planował najbliższe godziny. Tymczasem Beata zasiedliła jedną z ławek, ustawiając dwa czarne transparenty. To jej kolejny protest. Zimą stała z zaklejonymi ustami z hasłem „Sprawiedliwość dla sądów”, przez tydzień w styczniu jeździła na protesty do Szczecina. Czasem spała u znajomych, w dzień towarzyszyła jej córka i wnuk. Na jednej z manifestacji ktoś pociągnął Beatę na scenę, żeby coś powiedziała do ludzi. Ale jak to? Ona, skromna, nieznana, sklepowa z Gryfic. – Gdy prowadzący powiedział skąd jestem, i co robię rozległy się owacje. Była sparaliżowana, ale też zbudowana, że ktoś zauważył to, co robię i ile serca w to idzie – wspomina Beata.

Nie interesowała się polityką

Pracowała w „Złotym Rogu” – jednym z gryfickich sklepów. Na nocnej zmianie ruch był niewielki, zwłaszcza poza weekendami. – Zaczęłam przeglądać Internet, portale, czytać i zastanawiać się, dlaczego ci wszyscy ludzie tak narzekają na PIS. Im bardziej się zagłębiałam, tym docierało do mnie, że dzieje się coś bardzo złego, że ktoś chce decydować i myśleć za mnie. Wreszcie odważyłam się i w jednym z postów napisałam na jakimś forum „tylko siedzicie przed tymi komputerami, zróbcie coś konkretnego. Jestem gotowa iść pieszo do Warszawy, by protestować – wspomina przełomowy moment Beata Katkowska. Wkrótce odezwał się do niej szczeciński KOD, namawiając, by zapisała się do struktur. – To wówczas narodził się pomysł zorganizowania czegoś w rodzaju marszu gwiaździstego wzorem tego do Aleppo. Ludzie mogliby dołączać na jakiś odcinek trasy. Odzew był bardzo duży, pisało wielu ludzi nawet klub inwalidów na wózkach gdzieś z Polski, którzy chcieli protestować – dodaje w rozmowie z Pulsem. Niestety organizacja marszu musiała odejść na dalszy plan, w lipcu zaczęły się protesty w obronie sądów. – Potem pojechałam z działaczami ze Szczecina na kontr miesięcznicę do Warszawy i obchody sierpnia do Gdańska, potem styczeń protesty również w Szczecinie – dodaje.

Chcesz? Stań obok mnie

Odkąd działa w KOD kilkakrotnie składała wnioski w sprawie akcji w Gryficach. – I co składałam zawiadomienia, a potem stałam sama. Był taki moment, że chciałam machnąć ręką. Dać spokój, skoro nie mam wsparcia ani odzewu, to będę jeździć do Szczecina. Ale po powrocie z tamtych wieców, nabierała nowych sił, wracała wiara, że warto. Bez względu na to, czy jest się samemu czy w grupie – mówi Beata, którą wspiera rodzina. – Córka rozumie i popiera, choć czasem żartuje, że teraz to ja już nie mam na nic czasu. Nigdy bym nie pomyślała, że będę się tak angażować. Zawsze chodziłam głosować, ale nie miałam żadnej wiedzy w sprawach polityki i społecznych. To moje działanie to trochę jak przebudzenie obywatelskie. Wiele osób wspiera, gratuluje, deklaruje pomoc, chce teraz rozmawiać. Cieszę się, że to piątkowe stanie na placu nie pójdzie na marne, że zmusiło do dyskusji. Choć i trochę pomyj na głowę też mi wylano np. że powinno się mnie w psychiatryku zamknąć lub, że mam „wyskrobaną macicę”. Ale nie przejmuję się tym – mówi Beata.

Puls Miasta/Gryfickie.info

Sprawdź także

Karawana Kultury w Gryficach

Karawana Kultury to projekt wymiany kulturowej, który łączy rozmaite imprezy i przeróżnych uczestników. Cel imprezy …

Jeden komentarz

  1. Moim zdaniem smutną prawdę odkrywa TGR – protest słuszny ale jakżez smutny, Panią Beatę pozostawioną samą na betonowych kręgach – wstyd i brak szacunku dla praw kobiet.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Ta strona wykorzystuje cookies, aby zaoferować najlepsze doświadczenia w Internecie. Poprzez kontynuowanie używania naszej strony internetowej, zgadzają się Państwo na korzystanie z plików cookie.