niedziela, 25 Sierpień 2019
Home / GRYFICE / – To moja najważniejsza walka w życiu – Grzegorz Szymański o chorobie

– To moja najważniejsza walka w życiu – Grzegorz Szymański o chorobie

Miesiąc przed diagnozą dowiedział się, że będzie znów ojcem. Gdy wyczuł guzek łudził się nadzieją, że to nic poważnego. Przepuklina lub przeciążenie. Grzesiek Szymański, złoty chłopak z Trzebiatowa toczy właśnie swoją najważniejszą walkę życia! – Chcę, by moje doświadczenie nie poszło na marne! Nowotwór jądra zbiera żniwo, chorują młodzi faceci. Trzeba się badać, trzeba o tym mówić bez wstydu – apeluje sportowiec.

Jest październikowy, jesienny dzień. Grzesiek ma jeszcze trochę pracy po skończonym niedawno remoncie mieszkania. Krząta się przed domem. Jest szczęśliwy, że najgorsze już za nim. Kto nie przeżył remontu, ten nie wie, ile bezsennych nocy może przysporzyć. Miesiąc temu dowiedział się, że znów zostanie ojcem. Niedługo święta, koniec sezonu sportowego. W trakcie porządków niefortunnie staje na kij od szczotki, który uderza w krocze. Odruchowo osłania się dłońmi. – Oberwałem mocno i kiedy sprawdzałem czy nic się nie stało, wyczułem guzek. Przypomniałem sobie wówczas, że w czerwcu także go miałem. Ale teraz był większy – wspomina Grzegorz Szymański, utytułowany zawodnik i sportowiec, który w ostatnich latach reprezentował Polskę na międzynarodowych zawodach Strongman. Grzesiek ucieka wspomnieniem do lata. Wtedy po raz pierwszy wyczuł guza. Zlekceważył jednak sygnał. – Pomyślałem, że to jakieś przeciążenie od dźwigania, może przepuklina. Byłem w środku sezonu, dużo trenowałem. Gdyby nie ten jesienny wypadek, pewnie chodziłbym z nowotworem do dziś – dodaje.

– Dzień po moim odkryciu, żona umówiła mnie do urologa. Trochę się opierałem, marudząc, że to nic, że przejdzie. Dobrze, że nie słuchała tego, co mówię. Po badaniu USG, lekarz potwierdził, że w jądrze jest guz. Na drugi dzień byłem już w kołobrzeskim szpitalu, gdzie odbyła się operacja. Wreszcie cztery tygodnie czekania na wynik. W tym czasie zalew informacji, telefonów od znajomych, przyjaciół, słów, z którymi nie wiadomo, co zrobić.

Diagnoza była miażdżąca. Guz okazał się złośliwy. – Początkowo nie docierało do mnie nic. W pierwszym odruchu zacząłem się żegnać ze światem, widzieć swój pogrzeb. Pytałem siebie dlaczego ja? Dlaczego teraz? – wspomina Grzegorz. – Wiedziałem, że rak jest w początkowym stadium, że nie ma przerzutów. Mimo to lekarze podjęli decyzję o podaniu dwóch serii chemii, bo struktura guza była jakby „rozlana”, nie było gwarancji czy nowotwór nie będzie siał po ciele – dodaje.

Na raka jądra chorują głównie młodzi mężczyźni pomiędzy 14 a 34 rokiem życia. Rak prostaty dotyka grupę powyżej 45 roku życia. Wówczas należy wykonać prostu test z krwi PSA. – Tyle się mówi o profilaktyce raka piersi czy jajnika, namawia się kobiety do badań, tymczasem nowotwory jądra czy prostaty to wciąż tabu wśród mężczyzn. Temat wstydliwy, bo faceci krępują się o tym mówić, a przecież proste samobadanie, które możesz wykonać pod prysznicem może być ocaleniem – mówi Grzegorz, który toczy najważniejszą walkę swojego życia.

Więcej w najbliższym wydaniu Pulsu Miasta, który już od soboty rana w regionie.

Gryfickie.info

 

Sprawdź także

Ostatni tegoroczny koncert w Ogrodzie Japońskim

Ostatni tegoroczny koncert w ramach „Gryfickiego Lata Muzycznego” odbędzie się 25 sierpnia o godzinie 17:00 …

Ta strona wykorzystuje cookies, aby zaoferować najlepsze doświadczenia w Internecie. Poprzez kontynuowanie używania naszej strony internetowej, zgadzają się Państwo na korzystanie z plików cookie.