wtorek, 23 Październik 2018
Home / BROJCE / Paweł zbiera na protezę nogi! Każdy grosz na wagę złota

Paweł zbiera na protezę nogi! Każdy grosz na wagę złota

– To nic nie zmienia. Kocham Cię i chcę być z tobą – usłyszał Paweł w cztery dni po tym, jak wpadł pod koła pociągu. Stracił nogę, a później odjęto mu rękę. Jechał na pierwsze spotkanie do dziewczyny. To miał być początek czegoś ważnego.

Miłość zwycięża wszystko

Olga czekała długo na dworcu w Żorach. Paweł miał dotrzeć w poniedziałek, 25 lipca 2016 roku do jej rodzinnego miasta. Mieli spotkać się po raz pierwszy. Rozmawiali w sieci przez wiele miesięcy. To miał być początek czegoś ważnego. – Ruszyłem nocnym pociągiem z Kołobrzegu. W Poznaniu, jadący ze mną w przedziale chłopak, stwierdził, że pociąg ma dwudziestominutowy postój. Wybiegłem po papierosy. Gdy wracałem już w przejściu podziemnym usłyszałem, że pociąg rusza. Wbiegłem na schody i zacząłem biec za składem. Złapałem klamkę, lewa noga nie wcelowała w stopień. Wciągnęło mnie pod koła. Ekran zgasł. Ocknąłem się na noszach. Lekarz powiedział, że wpadłem pod pociąg, że obcięło mi nogę, którą trzymał w czarnym worku. Powiedział, że przyszyją. Pomyślałem, to „Poznań, duże miasto. Dadzą radę” – wspomina wypadek sprzed półtora roku Paweł Niemczycki z Łatna w gminie Brojce.

– Pamiętam wszystko jak stop klatki. Obudziłem się ponownie w szpitalu, jak szyli mi czoło – pokazuje na sporą bliznę nad lewym okiem. Byłem w śpiączce farmakologicznej przez trzy dni. Podobno mamrotałem przez sen, że jak mnie wyleczą to się zabiję – dodaje Paweł, którego rodzina szukała przez kilka dni. Chłopak nie dawał znaku życia. Do Żor do dziewczyny nie dojechał. Wreszcie w środę, po przebudzeniu podał lekarzowi telefon do brata. – Gdzie ty jesteś – krzyczał wzburzony Daniel, gdy Paweł zadzwonił – Wszyscy Cię szukają! Co? Nie masz nogi? Chłopie, jak to możliwe – Daniel mówił przez łzy, patrząc jak mama osuwa się na trawę słysząc rozmowę braci.

Gdy zdarza się cud!

Olga – dziewczyna Pawła dotarła do Poznania w piątek. Pierwsze, co usłyszał leżąc w bandażach na sali to, że wypadek nic nie zmienia. – Kocham Cię, chcę z Tobą być – mówiła, a on patrzył z niedowierzaniem. – To było nasze pierwsze spotkanie. Nigdy bym nie przypuszczał, że tak będzie wyglądało. Miałem być w Żorach, miałem odmienić swoje życie, zacząć od nowa. A tu ona mówi, że chce mnie takiego, bez nogi. Jeszcze wtedy nie wiedziała, że stracę również rękę – opowiada Paweł. Lekarze przez dziewięć dni walczyli o zmiażdżoną i złamaną kończynę.

Wreszcie zapadła trudna decyzja o amputacji. – Po trosze byłem już przygotowany. Ręka mimo prób lekarzy była w coraz gorszym stanie. Zaczęła gnić. Cuchnęło na sali. Jadąc na zabieg byłem przygotowany na wszystko – dodaje chłopak, który jako jedyna osoba ocalała po upadku pod pociąg. Na kilka podobnych zdarzeń, do jakich doszło w 2016 roku w Poznaniu, tylko on miał tyle szczęścia. – Ktoś powie, że jestem kaleką, ale ja uważam, że mimo wszystko urodziłem się pod szczęśliwą gwiazdą. Ocalałem, spotkałem na swojej drodze wiele aniołów, które podały mi rękę. Mam najbliższych – mamę i brata. Olgę, którą kocham, synka z pierwszego związku – to dla nich chcę być sprawny, aktywny, znaleźć jakąś pracę – mówi.

Po raz pierwszy stanął na nogi już w trzy miesiące po wypadku. – Choć w szpitalu powiedzieli, że będę protezowany dopiero za rok w czerwcu. Na sali leżał ze mną pewien przedsiębiorca z Poznania. Jechał rowerem, miał wpadek, złamał rękę z nadgarstku. Połączyło nas to wspólne leżenie. Opowiedziałem mu swoją historię. Kiedy wychodził ze szpitala powiedział, że zapłaci za moją protezę. To był cud. Obcy człowiek zafundował mi silikonową, pneumatyczną protezę, w której chodzę do dziś. On też załatwił mi 6-tygodniowy turnus rehabilitacyjny w  Górznie koło Leszna. Do dziś mamy kontakt, wspiera mnie, opłaca telefon – mówi Paweł, który obecnie utrzymuje się z renty chorobowej, która wynosi niewiele ponad 600 złotych.

Zbiera na protezę

Jakiś czas temu Paweł postanowił zaapelować za pośrednictwem Facebooka o wsparcie finansowe na nową protezę, której koszt to około 20 tysięcy. – Ta na której chodzę jest już niedopasowana. Kikut po wielu miesiącach wygoił się, obkurczył się. Teraz, żeby pasował do tzw. leja (miejsce, w którym umieszcza się nogę), muszę zakładać kilka specjalnych pończoch. Mam też inną protezę, sfinansowaną przez PRFON. Ale niestety wykonana jest w innej technologii, chodzenie na niej jest bolesne. W sumie miałem przyznane na kupno dwóch protez – ręki i nogi 10 tysięcy. Ale zrezygnowałem z protezy ręki, bo jak ma być tak bezużyteczna jak ta, którą dostałem w ramach dotacji, to te pozostałe pieniądze – 3 tysiące zł będą mógł dołożyć do nowej protezy – mówi Paweł, apelując o wsparcie swojej zbiórki. Na razie środki zbierane są na prywatne konto. Chłopak jest w trakcie załatwiania formalności związanych ze znalezieniem fundacji, która będzie wspierała jego działania. – Staram się usamodzielniać jak tylko mogę, wspieram innych chorych. Będę walczył, ale potrzebuję pomocy dobrych aniołów – dodaje w rozmowie z Pulsem.

Osoby, które chciałaby wesprzeć Pawła Niemczyckiego w jego walce o powrót do zdrowia i w zbiórce środków na protezę nogi mogą wpłacać datki na poniższe konto. Każdy grosz je na wagę złota. W razie pytań prosimy o kontakt z redakcją Pulsu Miasta.
Numer konta:

Pl – 65105016761000009097757919 INGBPLPW w tytule przelewu: Darowizna na protezę

Sprawdź także

Nieoficjalne wyniki wyborów do Rady Powiatu Gryfickiego. Zobacz listę nazwisk

Mamy nieoficjalną listę nazwisk kandydatów, którym udało się zdobyć mandat do Rady Powiatu Gryfickiego. Wyniki …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Ta strona wykorzystuje cookies, aby zaoferować najlepsze doświadczenia w Internecie. Poprzez kontynuowanie używania naszej strony internetowej, zgadzają się Państwo na korzystanie z plików cookie.