wtorek, 22 Styczeń 2019
Home / BROJCE / Paweł zbiera na protezę nogi! Każdy grosz na wagę złota

Paweł zbiera na protezę nogi! Każdy grosz na wagę złota

– To nic nie zmienia. Kocham Cię i chcę być z tobą – usłyszał Paweł w cztery dni po tym, jak wpadł pod koła pociągu. Stracił nogę, a później odjęto mu rękę. Jechał na pierwsze spotkanie do dziewczyny. To miał być początek czegoś ważnego.

Miłość zwycięża wszystko

Olga czekała długo na dworcu w Żorach. Paweł miał dotrzeć w poniedziałek, 25 lipca 2016 roku do jej rodzinnego miasta. Mieli spotkać się po raz pierwszy. Rozmawiali w sieci przez wiele miesięcy. To miał być początek czegoś ważnego. – Ruszyłem nocnym pociągiem z Kołobrzegu. W Poznaniu, jadący ze mną w przedziale chłopak, stwierdził, że pociąg ma dwudziestominutowy postój. Wybiegłem po papierosy. Gdy wracałem już w przejściu podziemnym usłyszałem, że pociąg rusza. Wbiegłem na schody i zacząłem biec za składem. Złapałem klamkę, lewa noga nie wcelowała w stopień. Wciągnęło mnie pod koła. Ekran zgasł. Ocknąłem się na noszach. Lekarz powiedział, że wpadłem pod pociąg, że obcięło mi nogę, którą trzymał w czarnym worku. Powiedział, że przyszyją. Pomyślałem, to „Poznań, duże miasto. Dadzą radę” – wspomina wypadek sprzed półtora roku Paweł Niemczycki z Łatna w gminie Brojce.

– Pamiętam wszystko jak stop klatki. Obudziłem się ponownie w szpitalu, jak szyli mi czoło – pokazuje na sporą bliznę nad lewym okiem. Byłem w śpiączce farmakologicznej przez trzy dni. Podobno mamrotałem przez sen, że jak mnie wyleczą to się zabiję – dodaje Paweł, którego rodzina szukała przez kilka dni. Chłopak nie dawał znaku życia. Do Żor do dziewczyny nie dojechał. Wreszcie w środę, po przebudzeniu podał lekarzowi telefon do brata. – Gdzie ty jesteś – krzyczał wzburzony Daniel, gdy Paweł zadzwonił – Wszyscy Cię szukają! Co? Nie masz nogi? Chłopie, jak to możliwe – Daniel mówił przez łzy, patrząc jak mama osuwa się na trawę słysząc rozmowę braci.

Gdy zdarza się cud!

Olga – dziewczyna Pawła dotarła do Poznania w piątek. Pierwsze, co usłyszał leżąc w bandażach na sali to, że wypadek nic nie zmienia. – Kocham Cię, chcę z Tobą być – mówiła, a on patrzył z niedowierzaniem. – To było nasze pierwsze spotkanie. Nigdy bym nie przypuszczał, że tak będzie wyglądało. Miałem być w Żorach, miałem odmienić swoje życie, zacząć od nowa. A tu ona mówi, że chce mnie takiego, bez nogi. Jeszcze wtedy nie wiedziała, że stracę również rękę – opowiada Paweł. Lekarze przez dziewięć dni walczyli o zmiażdżoną i złamaną kończynę.

Wreszcie zapadła trudna decyzja o amputacji. – Po trosze byłem już przygotowany. Ręka mimo prób lekarzy była w coraz gorszym stanie. Zaczęła gnić. Cuchnęło na sali. Jadąc na zabieg byłem przygotowany na wszystko – dodaje chłopak, który jako jedyna osoba ocalała po upadku pod pociąg. Na kilka podobnych zdarzeń, do jakich doszło w 2016 roku w Poznaniu, tylko on miał tyle szczęścia. – Ktoś powie, że jestem kaleką, ale ja uważam, że mimo wszystko urodziłem się pod szczęśliwą gwiazdą. Ocalałem, spotkałem na swojej drodze wiele aniołów, które podały mi rękę. Mam najbliższych – mamę i brata. Olgę, którą kocham, synka z pierwszego związku – to dla nich chcę być sprawny, aktywny, znaleźć jakąś pracę – mówi.

Po raz pierwszy stanął na nogi już w trzy miesiące po wypadku. – Choć w szpitalu powiedzieli, że będę protezowany dopiero za rok w czerwcu. Na sali leżał ze mną pewien przedsiębiorca z Poznania. Jechał rowerem, miał wpadek, złamał rękę z nadgarstku. Połączyło nas to wspólne leżenie. Opowiedziałem mu swoją historię. Kiedy wychodził ze szpitala powiedział, że zapłaci za moją protezę. To był cud. Obcy człowiek zafundował mi silikonową, pneumatyczną protezę, w której chodzę do dziś. On też załatwił mi 6-tygodniowy turnus rehabilitacyjny w  Górznie koło Leszna. Do dziś mamy kontakt, wspiera mnie, opłaca telefon – mówi Paweł, który obecnie utrzymuje się z renty chorobowej, która wynosi niewiele ponad 600 złotych.

Zbiera na protezę

Jakiś czas temu Paweł postanowił zaapelować za pośrednictwem Facebooka o wsparcie finansowe na nową protezę, której koszt to około 20 tysięcy. – Ta na której chodzę jest już niedopasowana. Kikut po wielu miesiącach wygoił się, obkurczył się. Teraz, żeby pasował do tzw. leja (miejsce, w którym umieszcza się nogę), muszę zakładać kilka specjalnych pończoch. Mam też inną protezę, sfinansowaną przez PRFON. Ale niestety wykonana jest w innej technologii, chodzenie na niej jest bolesne. W sumie miałem przyznane na kupno dwóch protez – ręki i nogi 10 tysięcy. Ale zrezygnowałem z protezy ręki, bo jak ma być tak bezużyteczna jak ta, którą dostałem w ramach dotacji, to te pozostałe pieniądze – 3 tysiące zł będą mógł dołożyć do nowej protezy – mówi Paweł, apelując o wsparcie swojej zbiórki. Na razie środki zbierane są na prywatne konto. Chłopak jest w trakcie załatwiania formalności związanych ze znalezieniem fundacji, która będzie wspierała jego działania. – Staram się usamodzielniać jak tylko mogę, wspieram innych chorych. Będę walczył, ale potrzebuję pomocy dobrych aniołów – dodaje w rozmowie z Pulsem.

Osoby, które chciałaby wesprzeć Pawła Niemczyckiego w jego walce o powrót do zdrowia i w zbiórce środków na protezę nogi mogą wpłacać datki na poniższe konto. Każdy grosz je na wagę złota. W razie pytań prosimy o kontakt z redakcją Pulsu Miasta.
Numer konta:

Pl – 65105016761000009097757919 INGBPLPW w tytule przelewu: Darowizna na protezę

Sprawdź także

Miasto turystyczne bez zabytków? Zapraszamy do dyskusji na temat przyszłości zabytkowej części Trzebiatowa

Dawny domu kultury rozpada się na naszych oczach. Próby sprzedaży obiektu spełzły na niczym. Burmistrz …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Ta strona wykorzystuje cookies, aby zaoferować najlepsze doświadczenia w Internecie. Poprzez kontynuowanie używania naszej strony internetowej, zgadzają się Państwo na korzystanie z plików cookie.