piątek, 17 Sierpień 2018
Home / BROJCE / -Wszystko zaczęło się od konkursu na stronę internetową „Moja mała ojczyzna”Krzysztof Pyzia w rozmowie po drugiej stronie

-Wszystko zaczęło się od konkursu na stronę internetową „Moja mała ojczyzna”Krzysztof Pyzia w rozmowie po drugiej stronie

Pochodzący z Trzebiatowa publicysta, dziennikarz radiowy i producent, a do tego miłośnik rozmowy z drugim człowiekiem specjalnie dla naszych Czytelników wciela się w rolę pytanego. Kim jest Krzysztof Pyzia?

Jesteś autorem kilku książek, kilkunastu artykułów, spotykasz się z ludźmi z pierwszych stron gazet, pracujesz w jednej z najpopularniejszych rozgłośni radiowych w Polsce. Czy kiedy wyjeżdżałeś z Trzebiatowa wiedziałeś, że tak będzie wyglądała Twoja przyszłość?

– Nie, zdecydowanie nie miałem o tym pojęcia. Nawet w największych marzeniach nie byłem w stanie pokusić się o tak miłe wizje przyszłości. Do pewnego czasu uważałem, że osoba z 10-tysięcznego miasta nie może mieć takich marzeń. Uważałem, że skoro ktoś jest z większego miasta, to jest lepszy. Czas zweryfikował to myślenie, które okazało się jedną wielką bzdurą. Już na Uniwersytecie Warszawskim zauważyłem, że ambitniej do życia podchodzą ci spoza „stolycy”. Późniejsze miesiące pokazały, że dodatkowy wysiłek w postaci pracy już w trakcie studiów się opłacił. Po zakończonej edukacji większość tzw. „Warszawki” dopiero zaczęła szukać pracy, prosić o staże, a ci spoza stolicy mocno zakasali rękawy i mieli już pracę, na normalnych warunkach, zdobytą jeszcze w trakcie studiów. Oczywiście zdarzały się wyjątki, ale można pokusić się o takie uogólnienie…

Swoją karierę rozpoczynałeś już w Trzebiatowie.  Byłeś między innymi konferansjerem pamiętnych zawodów Strongman. Jak wspominasz swoje pierwsze kroki w dziennikarskim świecie?

– Wszystko zaczęło się od konkursu na stronę internetową „Moja mała ojczyzna”. Do uczestnictwa w nim namówił mnie, – przy czym namówił, to bardzo delikatne słowo…:) – mój wychowawca z gimnazjum, Henryk Mruk. Szczęśliwie zająłem miejsce na podium (przyznaję nie pamiętam, które). Kolejna edycja konkursu dotyczyła strony internetowej o sporcie w naszej okolicy. Wówczas przeprowadziłem swój pierwszy w życiu wywiad. Pamiętam jak dziś, rozmowa odbyła się na trzebiatowskim stadionie w gabinecie ówczesnego Koordynatora ds. Sportu i Bezpieczeństwa, Władysława Michalskiego, który zresztą był moim rozmówcą. Dalej byli m.in. Strong Mani z Mariuszem Pudzianowskim i Grzesiem Szymańskim na czele. Pamiętam, że przy tej okazji miałem przyjemność współpracować m.in. z Panią Redaktor Marzeną Domaradzką. Później zacząłem kooperować z naszymi lokalnymi tytułami prasowymi. Pierwsze płatne zlecenie na wywiad otrzymałem od Redaktora Naczelnego Gryfickich Ech, Krzysztofa Wilczyńskiego. Był to wywiad z 16-letnim Grzegorzem Krychowiakiem, w mrzeżyńskim porcie. Dalej było m.in. Radio Kołobrzeg, Polskie Radio Szczecin, w międzyczasie Angora i na końcu Radio ZET, w którym pracuję od blisko 8 lat.

Czy jest ktoś, kto pomógł Ci w sposób szczególny?

– Na pierwszym miejscu byli to moi Rodzice, dający mi ogromne wsparcie w moich pasjach. Do tego m.in. wspomniani Henryk Mruk, Władysław Michalski, Krzysztof Wilczyński, ale i również osoby z Kołobrzegu, z moją wychowawczynią Alicją Stokłosą, Adamem Wieczorkiem i Państwem Gauer z drukarni Kamera na czele. Wszystkie te osoby dołożyły swój kamyczek do mojego ogródka. Jestem im niezmiernie wdzięczny i cieszę się, że pochodzę właśnie z Trzebiatowa, która wcale nie jest tak nieznany, jak się niektórym wydaje. Chociażby zeszłej środy w trakcie luźnej rozmowy przy kawie rozmawiałem o naszym mieście z Marcinem Dańcem. Okazało się, że znał na temat Trzebiatowa takie ciekawostki, o których sam nie miałem pojęcia!

Jerzy Dziewulski, Kajetan Kajetanowicz, Wojciech Pokora… Czym się kierujesz wybierając kolejnego bohatera do swojej książki? Czy jest jakiś klucz?

– Podstawowym kryterium to odpowiedzenie sobie na pytanie, czy dana osoba jest na tyle interesująca, by Czytelnicy chcieli sięgnąć po książkę z nią w roli głównej. Choć nie zawsze tak jest. Przy składaniu propozycji Kajetanowi, zupełnie nad tym się nie zastanawiałem. Dlaczego? Powód był bardzo prosty. Z Kajtem przyjaźnimy się od kilku lat. W tym czasie zdążyłem wyrobić sobie o nim bardzo dobre zdanie. To świetny człowiek, który jest przy tym szalenie skromny. Wielokrotnie składano mu propozycje napisania książki, ale on ciągle odmawiał.  Klamka zapadła po tym, jak Kajto po raz kolejny zdobył tytuł rajdowego Mistrza Europy. O nie, teraz mu nie odpuszczę! – powiedziałem sobie i przystąpiłem do działania. Namówiłem Kajto na książkę, a moja narzeczona Paulina – niezastąpiona m.in. w tej kwestii – wymyśliła świetny tytuł książki „Kajto. Jadę po swoje”.

Z kim porozmawiasz w następnej książce? Czy możesz zdradzić swoją listę marzeń?

– Niedawno ukazała się moja druga książka z Jerzym Dziewulskim, tym razem jest to wywiad „Jerzy Dziewulski o terrorystach w Polsce”. Pierwsze tygodnie sprzedaży tego tomu – i kolejny dodruk tytułu „Jerzy Dziewulski o polskiej policji” – pokazały, że zainteresowanie rozmowami z Jerzym nie maleje, a wręcz przeciwnie – rośnie. To był jasny znak dla nas, że nie można osiadać na laurach. W związku z tym kilka dni temu podpisaliśmy umowę na napisanie trzeciego tomu. Tematu nie mogę jeszcze zdradzić, ale obiecuję, że zdradzimy mnóstwo sensacyjnych informacji, o których do tej pory nikt nie mógł mówić głośno. Zaś, co do listy marzeń, jest na niej pewna bardzo znana Polka, z którą znam się od kilku lat. Co więcej, dała mi słowo, że zrobimy książkę, przy czym nie mogę na razie nic więcej powiedzieć, póki obietnica nie znajdzie odzwierciedlenia w rzeczywistości. A skoro do pracy mamy przystąpić w ciągu 2 lat, to muszę na razie na ten temat milczeć…:)

Bardzo dziękuje za rozmowę

Ja również dziękuję

Sprawdź także

-To cud, że nikomu nic się nie stało. Na odcinku Trzebiatów – Gołańcz Pomorska dachował samochód

-To prawdziwy cud, że nikomu nic się nie stało – mówią świadkowie zdarzenia drogowego, do …

2 komentarze

  1. Krzysiu… życzę Ci samych sukcesów 🙂

  2. Jednak to prawda, kto ma trochę więcej oleju, opuszcza Treptow a Rega . Pole do działania dla burmistrza i radnych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Ta strona wykorzystuje cookies, aby zaoferować najlepsze doświadczenia w Internecie. Poprzez kontynuowanie używania naszej strony internetowej, zgadzają się Państwo na korzystanie z plików cookie.