czwartek, 23 Listopad 2017
????????????????????????????????????
Home / BROJCE / „Córka sama wpadła do brodzika” – ruszył proces matki poparzonej Nikoli

„Córka sama wpadła do brodzika” – ruszył proces matki poparzonej Nikoli

 

   – Przyznaję się do winy, ale nie wsadziłam córki, sama wpadła do brodzika, po prostu to był nieszczęśliwy wypadek – mówiła we wtorek przed sądem w Gryficach, matka poparzonej 5 – letniej Nikoli. Ruszył proces Edyty M. Prokurator oskarża 29  – latkę o narażenie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi jej kara pozbawienia wolności do pięciu lat.

Do tragicznego zdarzenia doszło  4 marca tego roku. Sprawa ujrzała światło dzienne pięć dni później, gdy do 5 – letniej Nikoli wezwano załogę pogotowia ratunkowego. Dzwonił mąż oskarżonej Edyty M. Rodzice tłumaczyli, że dziewczynka poparzyła się kilka godzin wcześniej. Nikola miała poparzoną pupę, uda i krocze, gorączkowała. Ratownicy wspominają, że malutka była w złym stanie. Zaschnięty płat skóry, obklejony na ranie, która wcześniej musiała być wielkim bąblem. Gdy zaczęli dociskać rodziców, domagając się wyjaśnień, ci zmieniali wersję. Ostatecznie mówili, że zdarzenie miało miejsce pięć dni wcześniej, że rzekomo matka miała wsadzić Nikolę do miski z gorącą wodą. Edyta M. była pod wpływem alkoholu, co potwierdziło później badanie alkomatem.

Dziecko zabrano do szpitala w Gryficach, następnie przewieziono do szpitala św. Wojciecha a później na szczecińskie Zdroje. Matce po paru dniach postawiono zarzut: spowodowania bezpośredniego niebezpieczeństwa ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Prokurator Krzysztof Mejna przeczytał w trakcie wtorkowej rozprawy pełny akt oskarżenia, z którego wynika, że „matka przygotowując dziecko do kąpieli włożyła je do brodzika z gorącą wodą”. Dziewczynka przebywała tydzień w Szczecinie, później wróciła pod opiekę matki. W kilkanaście dni później, decyzją sądu została zabrana do rodziny zastępczej, po tym jak pracownik socjalny odkrył, że matka jest znów pod wpływem alkoholu. W październiku tego roku, sąd zdecydował o powrocie Nikoli do matki, która w lipcu była na leczeniu zamkniętym w Salominie, a także podjęła pracę na fermie kurcząt.

Edyta M., obecna na rozprawie wspólnie ze swoim adwokatem przyznała się do winy. Stwierdziła jednak, że nie wsadziła córki do brodzika. Zeznała, że Nikola poślizgnęła się i sama wpadła. – To był po prostu nieszczęśliwy wypadek – mówiła najpierw bardzo spokojnie 29  -latka. – Brodzik nie był oszklony (…) prosiłam właścicieli, żeby coś z tym zrobili (…).Zagotowałam gorącą wodę w garnku 6 litrowym, ponieważ nie mieliśmy wody ciepłej w kranie. Zostawiłam w łazience drzwi zamknięte, żeby się nagrzało parą. Poszłam odstawić garnek do kuchni i w tym momencie zawołałam córkę, żeby przygotowała się do kąpieli, ale żeby nie wchodziła do brodzika, bo jest gorąca woda. Córka wbiegła mi do tej łazienki zamykając za sobą drzwi, i sama nie wiedziała jak się poślizgnęła, i wpadła do brodzika. Wracałam z kuchni do łazienki, to ona w tym momencie już wybiegła i krzyczała, wiadomo piekło, wpadła do gorącej wody, w piżamce była – tłumaczyła prowadzącemu rozprawę sędziemu Radosławowi Bieleckiemu.

Matka wyjaśniała również, dlaczego aż pięć dni zwlekała, by wezwać do dziecka pomoc. Tłumaczyła, że kontaktowała się z kuzynką męża, która miała widzieć dziewczynkę tego samego dnia. Przyniosła nawet matce jakiś specyfik na oparzenia. Mówiła również, że ma kontakt z koleżanką z oparzeniówki (Zachodniopomorskie Centrum Oparzeń w Gryficach) i jak będzie potrzeba to dostanie receptę na maść na oparzenia. Ostatecznie zeznała, że smarowała Nikoli oparzenia Linomagiem.

Zdaniem zeznających ratowników medycznych, którzy jako pierwsi dotarli do mieszkania dziewczynki, matka, którego tego dnia była pod wpływem alkoholu, ale również i ojczym 5 – latki – w pierwszej wersji tłumaczyli, że dziecko wsadzili do miski z gorącą wodą. Również dwójka policjantów, którzy zostali wezwani do szpitala na wniosek ratowników, w rozmowie z matką usłyszała wersję o „misce”, nie o tym, że dziecko poślizgnęło się i wpadło samo do brodzika.

Na wtorkowe posiedzenie sądu nie stawił się mąż Edyty M., ojczym dziecka, który aktualnie przebywa na oddziale psychiatrycznym. Sędzia odroczył rozprawę, w trakcie, której była również mowa o możliwości zmiany kwalifikacji czynu na „nieumyślny” do końca roku.

Gryfickie.info

 

Sprawdź także

Zapaliła się sprężarka na terenie zakładu elektryczno – metalowego w Mirosławicach

Trzy zastępy straży zostały wezwane do pożaru, do jakiego doszło przed godziną 22.00 w Mirosławicach. …

5 komentarzy

  1. Panie, miej w opiece tę rodzinę !

  2. Tak teraz dostanie 500+ i dalej będzie pić.Szkoda małej

  3. Czy wszyscy są ślepi kim ona jest i jak się zachowuje.Tak dziecko oddać na stracenie brak mi sów

  4. TA A MATKA BYŁA TRZEZWA

  5. przeciez w Gryficach jest oparzeniowka, o co wiezli malutka do szczecina??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Ta strona wykorzystuje cookies, aby zaoferować najlepsze doświadczenia w Internecie. Poprzez kontynuowanie używania naszej strony internetowej, zgadzają się Państwo na korzystanie z plików cookie.