środa, 13 Grudzień 2017
Home / POWIAT / Strażnicy uratowali młodą sarnę. Turyści piszą list do burmistrza Trzebiatowa

Strażnicy uratowali młodą sarnę. Turyści piszą list do burmistrza Trzebiatowa

Turyści z Legionowa dziękują trzebiatowskim strażnikom za szybką i sprawną interwencję i pomoc, jaką okazali rannej sarnie.

 

Szanowny Panie Burmistrzu

Pragnę wyrazić słowa uznania dla pracujących na terenie gminy Trzebiatów strażników miejskich. W dniu 28 lipca br. spacerowałam z mężem plażą od Niechorza w stronę Mrzeżyna. Lubimy taką formę wypoczynku po pięknym Wybrzeżu Rewalskim, dlatego po raz 14-sty spędziliśmy tam wakacje. Ponieważ dzień był piękny turyści spędzali go na plaży, głównie w miejscowościach, gdzie wypoczywali. Na spacer wybrał się zapewne rzadko kto.

W okolicy jednostki wojskowej w Mrzeżynie na plaży pojawiła się mała, młoda sarenka. Sarenka miała wyrwaną tylną nogę, prawdopodobnie została ranna we wnykach. Uciekała przed ludźmi, których na szczęście było niewielu, nie mając siły wejść po stromym klifie. Próbowała też  bez siły wejść do morza. Widok był przerażający i bardzo smutny. Natychmiast postanowiliśmy pomóc zwierzęciu. Mimo  braku zasięgu sieci, w której mam telefon, udało mi się dodzwonić na numer alarmowy 112 z prośbą o pomoc w ustaleniu numeru do jakiejś odpowiedniej instytucji. Niestety pani, która ze mną rozmawiała była bardzo nieuprzejma i odmówiła pomocy, twierdząc na końcu, że gmina Trzebiatów nie ma takiej instytucji, która by pomogła.

Później wykonałam telefon do oficera dyżurnego KPP w Trzebiatowie. Ta rozmowa była jeszcze bardziej niemiła. Rozmawiający ze mną pan, prawie na mnie krzyczał, gdy prosiłam o pomoc. W końcu , gdy poprosiłam Go o personalia, powiedział, że spróbuje coś zrobić. W tym czasie moja mama , którą zdążyłam poinformować o tej sytuacji, skontaktowała się ze Strażą Miejską w Trzebiatowie i przekazała mi bezpośredni numer telefonu do strażników. Od tej pory byłam w ciągłym kontakcie telefonicznym z panami, którzy jechali na interwencję i już wtedy wiedziałam, że los tej sarenki nie będzie im obojętny. Kultura osobista i poświęcenie Pana , który rzucił się za sarną do morza wymagają wielkiego uznania. Mieszkam w Legionowie, bywam w Warszawie i takiego poświęcenia i  serca nie widziałam. To w dzisiejszym zapędzonym świecie budzi nadzieję, że są również w służbach miejskich ludzie o wielkim sercu i poczuciu obowiązku niesienia pomocy słabszym.

Składam wyrazy uznania dla panów:  st. inspektora Krzysztofa  Szmidta i inspektora Rafała Golczyka. Panu Burmistrzowi gratuluję, że zatrudnia Pan tak wspaniałych ludzi, zapewne potrafiących się odnaleźć w każdej trudnej sytuacji. Tacy ludzie i ta historia to  wzorowe świadectwo dla gminy Trzebiatów.

Przykre w tej sytuacji jest jedynie to, że oprócz nas tylko jedno małżeństwo zainteresowało się tym cierpiącym zwierzęciem. Pozwolę sobie załączyć zdjęcia z opisanego wydarzenia.

Mam nadzieję, że sarna cieszy się życiem.

Edyta Woźniak-Ryży

Sprawdź także

Czy jest zielone światło dla słynnej inwestycji pod kościołem?

Czy zapłata dość wysokiej kary i kolejne doniesienia prasowe o nieudanych próbach rozpoczęcia inwestycji na …

5 komentarzy

  1. ciekawe ile mandatu wypisali za chodzenie po wydmach

  2. Ciekawe ile sarna mandatu dostała za chodzenie po wydmach

  3. Droga Redakcjo,czy wiadomoco dalej stało sie z sarną?Czy żyje?Co strażnicy zrobili z nią?

  4. Poruszył mnie opis cierpiącej sarenki, dzięki wszystkim ludziom , którzy nie byli obojętni na los bezbronnych zwierząt. Ogromny medal dla tych ludzi!

  5. Pani Genowefo ,pochwała owszem , ale żeby zaraz medal ? Idąc tym tokiem rozumowania , strażakom też trzeba by było przyznawać , choćby za ugaszenia sadzy w kominie . Był to zwykły ludzki odruch i obowiązek wynikający z umowy o wykonywanej pracy . Pozdrawiam — Gerwazy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Ta strona wykorzystuje cookies, aby zaoferować najlepsze doświadczenia w Internecie. Poprzez kontynuowanie używania naszej strony internetowej, zgadzają się Państwo na korzystanie z plików cookie.