sobota, 20 Lipiec 2019
Home / GRYFICE / Okradziono nas nie tylko z pieniędzy! Nie czujemy się bezpiecznie

Okradziono nas nie tylko z pieniędzy! Nie czujemy się bezpiecznie

– Straciliśmy nie tylko dorobek wielu miesięcy harówki. On odebrał nam poczucie sprawiedliwości i bezpieczeństwa – mówi małżeństwo przedsiębiorców z Gryfic. Złodziej wyniósł z ich domu dwieście pięćdziesiąt tysięcy złotych. Po zatrzymaniu przyznał się do kradzieży, ale niecałej kwoty. Kryminalni znaleźli też znaczną ilość narkotyku. Prokurator uznał, że nie zachodzi konieczność aresztu tymczasowego. – – Nie rozumiemy tego – mówią nasi czytelnicy.

Był jak swój

D. ma 22 lata. Od kilku sezonów pracował u małżeństwa przedsiębiorców z Gryfic. Znali go od chłopaka. Także jego rodziców. Jak mówią, traktowali jak swojego, kogoś bliskiego, prawie jak członka rodziny. A to kawa, a to coś zjadł. Pizzę się piekło razem. Psy nawet próbował układać pod siebie. Nawet w najśmielszych fantazjach nie narysowaliby scenariusza w którym D. wynosi z ich domu 250 tysięcy złotych W czerwcu chłopak zaczyna znów pracować dla firmy. Sprzedaje opakowania na wybrzeżu. Pensja plus prowizja. Pieniądze niezłe, ponad 3000 za ostatni miesiąc – Pytałem, go w takiej przyjacielskiej rozmowie, jakie ma plany po sezonie. Czy coś sobie odłożył, co chce kupić. On, że marzy mu się Mazda 3, że ma już 7 tysięcy, ale musi jeszcze uzbierać. Ja, że pomogę poszukać coś na niemieckich aukcjach. Byłem zszokowany, więc gdy 10 lipca dostaję wiadomość tekstową „Dziękuję panie kierowniku, nie przyjdę jutro do roboty” – wspomina przedsiębiorca. – Skontaktowaliśmy się od razu z rodzicami, próbując dowiedzieć się, co się stało. Oni pytają czy się może nie pokłóciliśmy. Zaprzeczamy. Mamy wszędzie kamery w firmie. Nie pracujemy na bezludnej wyspie. Są inni pracownicy, którzy mogą poświadczyć. Słyszymy, że pojechał niby do Holandii. Potem ktoś mówi, że baluje w  Sunset Spa Rewal 245zł. Szalał. Kupił auto za 20 tysięcy, iPhona, ciuchy. Do końca wakacji nie mamy z nim już żadnego kontaktu. Synowi tylko pisze sms, że się rozliczył z nami i jest w porządku.

Zapamiętają ten dzień

3 września przedsiębiorcy organizują  u siebie w domu pożegnalny grill dla pracowników. – Chcemy podziękować ludziom za cały sezon, odpocząć po ciężkiej pracy. Co roku tak robimy. D. nie jest zaproszony. Zaczyna się impreza. Słyszę jak żona zamyka drzwi wejściowe. Jak to kobieta, wiedząc, że będziemy w ogrodzie. Grill kończy się około 1.30 w nocy. Robimy porządki w ogrodzie, idziemy spać. Rano idę się wykąpać. Wychodzę i widzę, że nie ma rejestratora , gdzie stoi sejf. Podchodzę bliżej widzę, że jest otwarty i pusty. Nogi mi się uginają, bo wiem, że przez zamieszanie w ostatnich dniach domykania biznesu, nie odwieźliśmy do banku całego obrotu. Żartowałem jeszcze do żony, która mówiła, że trzeba koniecznie pieniądze wpłacić na konto, żeby nie przesadzała. Że to nasz dom, nasza oaza, enklawa. Bezpieczna. Tu nie może się nic złego stać. Krzyczę do syna „Patryk okradli nas!”, nie ma pieniędzy. Budzę żonę. Dzwonimy na policję – dodaje nasz rozmówca.

To był D.

Typowali trzy osoby, dwie ostatecznie wykluczono. Wskazując, że najbardziej prawdopodobne jest to, że okradł ich były pracownik. Rozpoczyna się śledztwo. – To długie tygodnie nerwów, zeznań i nieustannych podejrzeń, że pewnie okradliśmy się sami lub zrobili to nasi synowie. Nie śpimy, żyjemy w pętli zdarzeń. Wreszcie wynajmujemy Krzysztofa Rutkowskiego. Policja patrzy na nas wilkiem. Ale pracują, dużo się dzieje – mówią właściciele.  Po dwóch miesiącach, w listopadzie D. zostaje zatrzymany. W jego poznańskim mieszkaniu, które wynajmuje, policja znajdzie 68 pastylek exstasy, rozmaite przedmioty m.in. drogie ubrania, buty, gadżety. – Z ustaleń wynika, że włamania dokonał w godzinach wieczornych. Musiał podrobić klucz. Ostatecznie w śledztwie przyznaje się do winy. Policja zabezpiecza także ponad 80 tysięcy złotych, które dał znajomemu na przechowanie. Co do narkotyków zezna, że miał je na własny użytek. Twierdzi, że ukradł jedynie 125 tys. złotych. Prokurator postanawia wypuścić go po złożonych zeznaniach na wolność. Wyjaśnia, że nie ma podstaw, by wsadzić go do aresztu na 3 miesiące. A my jesteśmy pewni, że nie działał sam. Musiał mieć jakiegoś pomocnika, wspólnika, żeby wejść do domu pełnego ludzi i wynieść pieniądze z sejfu – mówią poszkodowani, dodając, że poszkodowani, że mija pół roku, a oni nadal nie czują się bezpiecznie we własnym domu. – Ktoś może bezkarnie zabrać ci twoje pieniądze i chodzić po mieście. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że w jednym z gryfickich marketów dokonał kradzieży na 300 złotych. Ale policja uznała, że to tylko wykroczenie, mała szkodliwość, a on pieniądze zwrócił.  Gdzie w tym wszystkim jest przeciwdziałanie narkomanii?  W innych przypadkach za mniejszą ilość narkotyków oskarżeni idą do aresztu – dodają.

A prokuratura na to

Anna Brzózka, zastępca Prokuratora Rejonowego w Gryficach przekonuje, że nie było podstaw, by wobec podejrzanego, który usłyszał zarzuty: kradzieży z włamaniem oraz posiadania znacznej ilości narkotyków – zastosować areszt tymczasowy. – Faktycznie podejrzany posiadał u siebie w domu tabletki, substancje psychotropowe, jednakże zeznał, że zakupił je za skradzione pokrzywdzonym pieniądze, ponadto, nie było żadnych przesłanek wskazujących na fakt, że komukolwiek je zamierzał sprzedać. Ważne są nasze ustalenia, a nie przekonania. Przyznał się do winy. Wskazał, gdzie ukrył znaczną część pieniędzy, które zostały zabezpieczone i zwrócone pokrzywdzonym. Podejrzany doskonale wie, że nie uniknie kary. Ale jaka ona będzie zdecyduje sąd. W naszej ocenie, sytuacja była klarowna. Nie mieliśmy ani w tamtym czasie, ani teraz podstaw, by sądzić, że działał z innymi osobami. Druga część tych pieniędzy się nie znalazła. Ale sami pokrzywdzeni dowodzą, że je wydał. Składają wnioski dowodowe, żeby wykazać, że prowadził hulaszczy tryb życia za ich pieniądze i je zmarnotrawił. Nie jest wykluczone, że gdzieś ukrył jakąś kwotę.  Natomiast tymczasowego aresztowania nie stosuje się po to, żeby wydobyć zeznania. Nie ma tzw. aresztu wydobywczego, żeby uzyskać zeznanie. Dodam, że podejrzany nie ma obowiązku składania żadnych wyjaśnień. Prawo, które mu przysługuje kodeksowo, to prawo do odmowy składania wyjaśnień i odmowy odpowiedzi na pytania. On jednak złożył zeznanie. Częściowo te pieniądze wydał. Kwestionuje tę kwotę, którą ukradł, ale prokuratura nie daje temu wiary i przyjmuje tak jak twierdzą pokrzywdzeni, że zginęła kwota 250 tysięcy złotych. Kwestia odzyskiwania tych pieniędzy rozstrzygnie się w postępowaniu wykonawczym – tłumaczy prokurator prowadząca.

Puls Miasta/Gryfickie.info

Sprawdź także

Chłopcy z zabawkami zaprezentują się w Gryficach

Czwarty koncert w ramach „Gryfickiego Lata Muzycznego” odbędzie się 21 lipca o godzinie 17:00 w …

Ta strona wykorzystuje cookies, aby zaoferować najlepsze doświadczenia w Internecie. Poprzez kontynuowanie używania naszej strony internetowej, zgadzają się Państwo na korzystanie z plików cookie.