piątek, 18 Październik 2019
Home / POWIAT / Miasto w oparach smrodu!
DCIM100MEDIADJI_0036.JPG

Miasto w oparach smrodu!

Przed laty na fetor ulatniający się przerobionych osadów po nieczystościach narzekali wyłącznie ludzie z Włodarki. Od czasu, gdy na terenie oczyszczalni ścieków wybudowano kompostownię, bywają dni, gdy smród spowija połowę miasta. – Pora zrobić z tym porządek – mówią mieszkańcy. Burmistrz deklaruje, że sprawę zbada, choć łatwo nie będzie. Bo ów porządek może mieć słoną cenę.

Fetor snuje się po okolicy

– Odkąd powstała kompostowania smród stał nieodłączonym elementem krajobrazu dla mieszkańców Białoboków, a także części miasta w rejonie Regi. Bywa, że jak wiatr mocniej zwieje, smród przedostaje się na drugi kraniec Trzebiatowa – przekonuje Krzysztof Wasilewski, który rozpoczął dyskusję na jednym z portali społecznościowych. – Chcę zainteresować tematem jak największą grupę naszej społeczności i podjąć walkę z problemem. Podobno w Pobierowie też była koncepcja budowy kompostowni, ale ludzie nie chcą się zgodzić mówiąc, że „będzie śmierdziało jak w Trzebiatowie”. Zapraszam decydentów na spacer w rejon Białoboków i nie tylko. Przecież muszą być jakieś metody, by niwelować uciążliwy fetor? Jakieś środki chemiczne lub biologiczne. A może budowa jakiegoś systemu filtracyjnego? Inaczej każdego roku, zwłaszcza w sezonie, gdy jest ciepło miasto będzie tonąć w smrodzie, na który narzekają również turyści – dodaje czytelnik Pulsu Miasta.

Za unijną kasę

Budowa kompostowni, gdzie przerabiane są na nawóz osady ściekowe została zrealizowana w ramach potężnego projektu „Uporządkowanie gospodarki ściekowej na terenie miasta Trzebiatów”, w połowie sfinansowanego z środków Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. W ramach inwestycji, która kosztowała ponad 22 mln złotych wybudowano ponad dziewięć kilometrów kanalizacji sanitarnej, powstało pięć przepompowni ścieków, wybudowano również blisko 3,7 km kanalizacji deszczowej.

Budowa kompostowni miała uporządkować także kwestię utylizowania osadów. Wcześniej część z nich wywożono do Elektrowni Dolna Odra (co było bardzo kosztowne – 200 zł za tonę plus koszty transportu), wcześniej spora część była zagospodarowywana w procesie R-10, na wyrobiskach po kopalniach gliny, gdzie była używana do rekultywacji zdegradowanych gleb, zlokalizowane przed nieczynnym dziś wysypiskiem śmieci. – Fetor nie przedostawał się na miasto, cierpiała tylko społeczność agroturystycznej Włodarki, gdzie smród docierał w pierwszej linii – wspominają mieszkańcy. Niestety w ramach nowej inwestycji nie zabezpieczono środków na budowę systemu filtrów, które pochłaniałyby nieprzyjemny odór z kompostowni. Choć nie wszystko stracone.

– Na etapie realizacji projektu, dokonaliśmy zmiany w projekcie technicznym, co pozwoliło przygotować miejsca na położenie w przyszłości takiej instalacji. Wystarczy zdjąć wierzchnią warstwę betonu na zasypanych piaskiem specjalnych kanałach – mówi Grzegorz Jelonek, prezes zarządu Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Trzebiatowie. Dodając, że problem zapachu to nie tylko kwestia przerabianych osadów na kompostowni. – Mamy wysoki sezon. Na wybrzeże przyjechało kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Oczyszczamy 10 razy więcej ścieków w ciągu miesiąca niż normalnie, a co za tym idzie „produkujemy” 10 razy więcej osadu. Oczyszczalnia i kompostownia pracują na pełnej mocy, natomiast nieprzyjemne zapachy to nie tylko wina kompostowni, ponieważ generuje je cała oczyszczalni ścieków, której niestety da się całkowicie zahermetyzować – co jest technicznie możliwe – choć drogie – jak przyznaje, w wypadku kompostowni. Takie same zapachy czuć – szczególnie w sezonie letnim- w rejonie oczyszczalni w Pobierowie czy w Kołobrzegu – dodaje. A w innych oczyszczalniach – przez cały okrągły rok.

Jaka recepta?

Jak dowiaduje się Puls Miasta, inwestycja związana z założeniem systemu filtrów, które w lecie utylizowałaby smród, a zimą dawały nawiew ciepłego powietrza tak, by przyspieszyć proces kompostowania i jednocześnie zmniejszyć uciążliwość zapachową, to wydatek ponad miliona złotych. ZWIK nie jest właścicielem kompostowni, jest wyłącznie jej dzierżawcą, która należy do gminy, dlatego też nie może dokonywać inwestycji w nie swój środek trwały, a ta będzie mogła przekazać ją na własność zakładowi dopiero za 4 lata. Z tego też powodu ZWiK nie może na jej modernizację pozyskać środków z funduszy UE. Może to zrobić jej właściciel, czyli gmina. Wodociągi przekazują z tytułu opłat za dzierżawę urządzeń i nieruchomości rocznie blisko milion złotych. W ub. roku przekazały także dywidendę w kwocie ok. 200 tysięcy złotych. To środki, które choć w części można by przeznaczyć na przyszłą inwestycję, na którą przy realizacji pierwszego projektu zabrakło pieniędzy. – Przyjrzę się sprawie wnikliwie. To prawda, że ten zapach daje się wyczuć czasem nawet w rejonie Mirosławic – przyznaje burmistrz Józef Domański.

Puls Miasta/Gryfickie.info

Sprawdź także

Festiwal o „Złoty Klucz”

Będzie to już 17. edycja festiwalu, w trakcie którego swoje talenty zaprezentują osoby niepełnosprawne. Organizatorem …

Ta strona wykorzystuje cookies, aby zaoferować najlepsze doświadczenia w Internecie. Poprzez kontynuowanie używania naszej strony internetowej, zgadzają się Państwo na korzystanie z plików cookie.